WITAM WAS, TAK JAK WCZESNIEJ JUŻ PISAŁAM CHCIAŁAM IRMINCE ZROBIĆ BADANIE MOCZU .OBUDZIŁAM IRMINKE DZISIAJ BARDZO WCZESNIE A JUŻ O 5:30 ŻEBY MOJA ISKRA NASIUSIAŁA ,BYM MOGŁA ZAWIEŚĆ JEJ MOCZ DO LABORATORIUM .HMMM .....NIESTETY PRÓBY POSZŁY NA MARNE KIEDY NAKLEIŁAM WORECZEK IRMINKA GO ZERWAŁA ,A JAK POSADZILAM JĄ NA NOCNICZKU SIEDZIALA PRAWIE GODZ I TYLKO BYŁA KUPA .NIESTETY NIE CHCIAŁA ZROBIC SIU SIU .BĘDZIEMY NADAL PRÓBOWAC MOŻE SIĘ UDA :((((
IRMINKA ŚPI ,WCZESNIEJ DZISIAJ WSTAŁA WIEC ODSYPIA .
,,Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.''
piątek, 24 maja 2013
wtorek, 21 maja 2013
co tam u nas?
Witajcie kochani na tam u nas?wczoraj Irminka zwróciła i miała stan podgorączkowy kompletnie tego nie rozumie ,nie wiem dlaczego .Noc była spokojna i przespana w całości .Irmince od jakiegoś czasu puchną oczka Irminka jak wstaje zawsze ma podpuchnięte oczka ,będziemy robić wyniki moczu może nas to na coś naprowadzi .Teraz Irminka śpi odpoczywa po spacerze i zabawie z braciszkiem
http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince Zbiórka Irminki zapraszamy was do pomocy Irmince.
http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince Zbiórka Irminki zapraszamy was do pomocy Irmince.
niedziela, 19 maja 2013
Niedługo do poradni
Witam was , my mamy termin do poradni immunologicznej na 3 czerwca ,BARDZO SZYBKO DOSTALIŚMY TERMIN .IRMINKA NARAZIE DOBRZE TERAZ ZMIENIAMY TROCHĘ DIETE ,ŻEBY IRMINKA ŁATWIEJ SIE ZAŁATWIAŁA I ŻEBY NIE BYŁO ZALEGANIA W JELITKACH .WPROWADZIŁAM SŁONECZNIK ZIARNA DOKŁADNIE ,UDAŁO NAM SIĘ PRZEMYCIĆ JE I BARDZO CHĘTNIE JE.Nasiona słonecznika są bogate w witaminę E. Z innych witamin rozpuszczalnych w tłuszczach są tu witaminy A i D, a rozpuszczalnych w wodzie grupa witamin B, a wśród nich witamina B6, której to słonecznik jest chyba najbogatszym źródłem.Zawarty jest w tym również cynk, który chroni skórę przed wszelkimi uszkodzeniami. Witamina B6 - odmładza. Jest bardzo potrzebna osobom starszym i seniorom. Poza cynkiem pestki zawierają wapń, żelazo, potas, i wiele różnych makro- i mikroelementów. Jeśli np. rodzynki uważane są za bogate źródło żelaza łatwo przyswajalnego, to nasiona słonecznika mają go dwa razy więcej. Bardzo dużym powodzenie cieszą się też kiełki, które z łatwością możemy sami wyhodować. Mają jeszcze więcej witaminy E, bo w miarę kiełkowania przybywa jej. Będziemy również podawać dynię Nasiona dyni Roślina zawiera bowiem kurkubitacynę, substancję pomagającą zapobiec przemianie testosteronu w dihydrotestosteron, którego wysoki poziom sprzyja rozrostowi prostaty. Uważa się również, że pestki dyni są pomocne w łagodzeniu infekcji układu moczowego u kobiet.Nasiona sezamu Nasiona są bogate w białko, żelazo, cynk, magnez, wapń, kwas fitynowy, zawierają niewielką ilość węglowodanów. Są także źródłem sezaminy i sesamoliny, substancji, które pomagają obniżyć poziom cholesterolu. Znajduje się w nich tez witamina E oraz kwasy omega-6 i kwasy jednonienasycone - dzięki temu zapobiegają blokowaniu się tętnic i zwiększają elastyczność skóry. Ziarno sezamu pozytywnie wpływa na trawienie oraz przemianę materii, wspomaga działanie układu nerwowego, usprawnia krążenie krwi.
Sezam możesz jeść jako przekąskę, warto też spróbować zrobionej zeń kremowej pasty o nazwie tahini. Niektórzy stosują go jako dodatek do kanapek, inni chwalą zawierający ziarna humus (potrawa popularna kuchni arabskiej i żydowskiej, przygotowywana często z czosnku, ziaren sezamu, oliwy, fasoli). Aby przyswoić jak najwięcej właściwości odżywczych, sezam należy dobrze przeżuwać. Będziemy obserwować czy nie ma żadnych uczuleń .W tamtym roku były różnego rodzaju uczulenia więc nie jest powiedziane ,że w tym roku nie będzie. Pozdrawiamy naszych czytelników
Sezam możesz jeść jako przekąskę, warto też spróbować zrobionej zeń kremowej pasty o nazwie tahini. Niektórzy stosują go jako dodatek do kanapek, inni chwalą zawierający ziarna humus (potrawa popularna kuchni arabskiej i żydowskiej, przygotowywana często z czosnku, ziaren sezamu, oliwy, fasoli). Aby przyswoić jak najwięcej właściwości odżywczych, sezam należy dobrze przeżuwać. Będziemy obserwować czy nie ma żadnych uczuleń .W tamtym roku były różnego rodzaju uczulenia więc nie jest powiedziane ,że w tym roku nie będzie. Pozdrawiamy naszych czytelników
piątek, 17 maja 2013
wzrószające opowiadanie
Pewnego razu matka siedziała przy kołysce swego dziecięcia i była bardzo smutna, obawiała się, że dziecina umrze. Dziecko było takie blade, oczki miało zamknięte i oddychało tak słabo, to znowu ciężko wciągało powietrze, jak gdyby wzdychało; a matka spoglądała coraz niespokojniej na swoje maleństwo.
Aż tu ktoś puka do drzwi; przyszedł ubogi staruszek, okryty końską derka, aby się ogrzać, bo była surowa zima. Wszystko na dworze pokryte było lodem i śniegiem, a wiatr dął mocno i szczypał w policzki. A ponieważ starzec drżał z chłodu, a dziecko zdrzemnęło się na chwilkę, matka wyszła, aby wstawić do pieca garnuszek z piwem; chciała, by człowiek mógł się ogrzać; stary siedział w izbie kołysząc kołyskę, a matka usiadła na krześle tuż obok; spoglądała na chore dziecko, które tak ciężko oddychało i poruszało rączyną.
- Jak myślisz, czy ono umrze? - powiedziała kobieta. - Chyba Bóg nie zechce mi go zabrać? A starzec, a była to śmierć sama, tak dziwnie pokiwał głową, co mogło równie dobrze oznaczać "tak" jak i "nie". A matka opuściła głowę i łzy pociekły jej po policzkach; głowa jej ciążyła bardzo, trzy noce i trzy dni nie zmrużyła oka, więc zasnęła, ale tylko na chwileczkę, zaraz się przebudziła i wzdrygnęła z chłodu.
- Cóż to znaczy? - powiedziała i obejrzała się na wszystkie strony. Ale starca nie było i dziecka nie było w pokoju. Zabrał je z sobą! A w kącie stary zegar brzęczał i brzęczał, wielki, ołowiany ciężar osunął się aż na podłogę i zegar nagle stanął. Biedna matka wybiegła z domu wołając swe dziecko. Na dworze, w śniegu, siedziała kobieta odziana w długie, czarne suknie i powiedziała:
- To śmierć była u ciebie w izbie, widziałam, jak spiesznie wychodziła z dzieckiem na ręku; ona jest szybsza od wiatru i nigdy nie przynosi z powrotem tego, co raz zabrała.
- Powiedz mi tylko, którędy poszła! - powiedziała matka - pokaż mi tylko drogę, a ja już ją znajdę!
- Znam ja drogę! - powiedziała kobieta w czarnych sukniach - ale nim ci ją wskażę, musisz mi zaśpiewać wszystkie te pieśni, które śpiewałaś swojemu dziecku. Bardzo je lubię, słuchałam ich nieraz; jestem nocą, widziałam, jak płakałaś śpiewając.
- Zaśpiewam ci je wszystkie, wszystkie! - powiedziała matka - ale mnie nie zatrzymuj, dogonię ją i odnajdę moje dziecko! Ale noc siedziała cicha i milcząca, a wtedy matka załamała dłonie, śpiewała i płakała, i wiele było tam pieśni, ale łez jeszcze więcej; wtedy noc powiedziała:
- Idź na prawo przez ten ciemny, sosnowy las, tamtędy, widziałam, poszła śmierć z twoim dziecięciem. W głębi lasu drogi krzyżowały się i matka nie wiedziała, w którą stronę ma iść. A stał tam krzak cierniowy, który nie miał na sobie ani listka, ani kwiatka, bo przecie to była zima i śnieg okrywał gałęzie.
- Czy nie przechodziła tędy śmierć z moim małym dzieckiem?
- Przechodziła - powiedział krzak cierniowy. - Ale ci nie powiem, w którą poszła stronę, zanim nie ogrzejesz mnie twoim sercem. Zamarzam całkiem, zmieniam się w czysty lód! Wiec matka przycisnęła krzak cierniowy do swojej piersi mocno, ażeby mógł się dobrze ogrzać, a ciernie wpijały się w jej ciało i krew popłynęła wielkimi kroplami, i krzak cierniowy wypuścił świeże, zielone liście, i kwiaty pojawiły się na nim w ciemną, zimową noc, tak było gorące zrozpaczone matczyne serce. I krzak cierniowy wskazał jej drogę, którą miała iść. Wtedy przyszła nad wielkie jezioro, na którym nie widać było ani statku, ani żadnej łódki. Jezioro nie było tak zamarznięte, aby mogło ją utrzymać, ani tak płytkie, aby można było przez nie przebrnąć, a musiała przedostać się na drugi brzeg, jeżeli chciała znaleźć swoje dziecko; położyła się więc i chciała wypić jezioro, a to przecież niemożliwe dla człowieka. Ale zrozpaczona matka myślała, że może jednak nastąpi cud.
- Nie, tak nic nie poradzisz - powiedziało jezioro - lepiej się jakoś pogódźmy! - Bardzo lubię zbierać perły, a twoje oczy są najczystszymi perłami, jakie widziałem. Wypłacz je do mnie, to cię przewiozę na druga stronę aż do wielkiej cieplarni, gdzie mieszka śmierć i hoduje kwiaty i drzewa, a każde z nich jest życiem ludzkim.
- O, czegoż ja nie oddam, byle tylko dostać się do mego dziecka! - powiedziała płacząca matka i zapłakała jeszcze bardziej, i oczy jej spłynęły na dno wody, i stały się dwiema kosztownymi perłami, a jezioro podjęło ją, tak jakby siedziała na huśtawce, i przeniosło ją z falą na drugi brzeg, gdzie stał na mile obszerny dom, dziwny, bo nie wiadomo było, czy to jest góra pełna lasów i grot, czy też wzniesiona budowla; ale biedna matka nie widziała tego, bo przecież wypłakała swoje oczy.
- Gdzież ja znajdę śmierć, która zabrała mi moje dzieciątko? - zapytała.
- Jeszcze nie wróciła - powiedziała stara grabarka, która pilnowała wielkiej cieplarni śmierci.
- Jakeś tu się dostała i kto ci pomagał w drodze? - Pan Bóg mi pomagał! - powiedziała matka - jest On miłosierny, bądź więc i ty miłosierna! - Gdzie mogę znaleźć moje dziecko?
- Nie znam twego dziecka - powiedziała kobieta - a ty jesteś niewidoma. Wiele kwiatów i drzew zwiędło dzisiejszej nocy. Śmierć przyjdzie wkrótce i przesadzi je! Wiesz przecie, że każdy człowiek ma drzewo swego życia albo kwiat w zależności od tego, jak mu się życie toczy. Wyglądają one jak inne rośliny, tylko że bije w nich serce. Dziecięce serduszko także bije. Przysłuchaj się, może poznasz twoje dziecko po tym! Ale co mi oddasz, jeżeli ci powiem, co masz dalej czynić?
- Już nic nie mam do oddania - powiedziała zrozpaczona matka - ale mogę pójść dla ciebie choć na koniec świata.
- Nie mam tam nic do roboty - powiedziała kobieta - ale możesz mi dać twoje długie, czarne włosy, sama wiesz, jakie są piękne, a mnie się bardzo podobają! Oddam ci w zamian moje siwe, zawsze coś będziesz miała!
- Nie chcesz nic innego? - powiedziała matka - włosy oddam ci z radością. - I oddala jej swój piękny, czarny warkocz, i otrzymała w zamian siwe włosy staruszki. A potem weszła do wielkiej cieplarni śmierci, gdzie kwiaty i drzewa bujnie rosły, jedne przez drugie. Stały tam piękne hiacynty pod szklanymi kloszami, a obok wielkie, mocne peonie; rosły tam wodne rośliny, niektóre świeże, inne na pól zwiędłe, ślimaki wodne oblepiały je, a czarne raki przywierały do ich łodyg. Stały tam wspaniale palmy, dęby i platany, rosła pietruszka i kwitnął tymianek; każde drzewo i każdy kwiat nosiły jakieś nazwisko, bo każde było ludzkim życiem, życiem ludzi żyjących jeszcze to w Chinach, to w Grenlandii, rozsypanych po całym świecie. Były tam wielkie drzewa w małych doniczkach, stały ściśnięte i rozsadzały prawie doniczki korzeniami, a w wielu miejscach stały małe, słabe kwiatki w tłustej ziemi, otoczone mchem, starannie pielęgnowane i polewane. Zrozpaczona matka pochylała się nad każdą najmniejszą roślinką i przysłuchiwała się, jak w nich bije ludzkie serce; i pośród milionów poznała serce swego dziecka. - Oto ono! - krzyknęła i wyciągnęła rękę do małego, liliowego krokusa, który, całkiem chory, pochylił się w jedna stronę.
- Nie ruszaj kwiatu! - powiedziała stara - tylko stań tutaj, a kiedy śmierć nadejdzie, a już nadchodzi, czuje to, nie pozwól jej wyrwać tego kwiatka i zagroź jej, że wyrwiesz wtedy wkoło inne kwiaty, wówczas śmierć się przestraszy; za każdy kwiat bowiem odpowiada przed Panem Bogiem i żadnego nie można zerwać, zanim On nie da rozkazu. Nagle powiało chłodem w całym budynku i ślepa matka zrozumiała, że to śmierć nadchodzi.
- Jakeś znalazła drogę aż tutaj - spytała śmierć - jak mogłaś przybyć tu prędzej ode mnie?
- Jestem matka - odpowiedziała tamta. I śmierć wyciągnęła swą rękę ku małemu kwiatkowi, ale matka schwyciła ja za ręce i trzymała je mocno starając się nie dotknąć płatków krokusa. Wtedy śmierć dmuchnęła na jej dłonie i matka poczuła, ze powiew ten jest chłodniejszy od najchłodniejszego wiatru, i ręce jej zwisły bezwładnie. - Nie możesz sobie poradzić ze mną! - powiedziała śmierć.
- Ale Bóg sobie poradzi!
- Czynie tylko to, co On chce - powiedziała śmierć. - Jestem tylko stróżem jego ogrodu! Wszystkie jego kwiaty i drzewa zabieram stąd i przesadzam do wielkiego rajskiego ogrodu w nieznanym kraju. Ale jak one tam rosną i jak tam jest, nie mogę ci powiedzieć.
- Oddaj mi moje dziecko! - powiedziała matka i płakała, i prosiła; nagle schwyciła w dłonie dwa kwiaty rosnące w pobliżu i zawołała do śmierci: - Zerwę wszystkie twoje kwiaty, nic innego nie pozostaje już mojej rozpaczy.
- Nie rusz ich! - powiedziała śmierć. - Powiadasz, że jesteś nieszczęśliwa, a teraz chcesz unieszczęśliwić tak samo inną matkę...
- Inną matkę? - powiedziała biedaczka i wypuściła natychmiast oba kwiaty z dłoni.
- Masz tu twoje oczy - powiedziała śmierć. - Wyłowiłam je z jeziora, tak błyszczały na dnie, nie wiedziałam, że to są twoje oczy. Weź je z powrotem, są teraz jeszcze jaśniejsze niż przedtem. Spojrzyj tylko w głęboką studnię obok ciebie, ja wymienię nazwiska tych dwóch kwiatków, które chciałaś zniszczyć, i ujrzysz cała ich przyszłość, całe ich życie; patrz, co chciałaś zniszczyć i co miałaś zepsuć. Matka spojrzała do studni i zobaczyła, że jeden z tych ludzi stał się błogosławieństwem dla świata; jak wiele szczęścia i radości otaczało go zewsząd! A potem ujrzała życie innego i była to troska i nędza, zbrodnia i nędza.
- I jeden los, i drugi zależą od woli boskiej - powiedziała śmierć.
- Któryż kwiat jest kwiatem nieszczęsnym, a który szczęśliwym? - spytała matka.
- Tego ci nie powiem - rzekła śmierć - ale dowiesz się ode mnie, że jeden z tych kwiatów był kwiatem twego dziecka, widziałaś losy twego dziecka, twego rodzonego dziecka przyszłość. Wtedy matka wydała okrzyk przerażenia:
- Który z nich był moim dzieckiem? Powiedz mi to! Ocal niewinnego! Ocal moje dziecko od nędzy! Raczej je zabierz! Zabierz do krainy bożej! Zapomnij łzy moje, zapomnij modlitwy i wszystko, co powiedziałam i co uczyniłam!
- Nie rozumiem cię - powiedziała śmierć. - Czy chcesz odebrać dziecko, czy mam z nim odejść do nie znanej tobie krainy? A wtedy matka załamała ręce, upadła na kolana i modliła się do Pana Boga:
- Nie słuchaj mnie, jeżeli modlę się przeciw Twojej woli! Ona jest najdoskonalsza. Nie słuchaj mnie! Nie słuchaj mnie! I głowa jej opadła na piersi. A śmierć z jej dziecięciem w ramionach odeszła do nieznanej krainy.
Aż tu ktoś puka do drzwi; przyszedł ubogi staruszek, okryty końską derka, aby się ogrzać, bo była surowa zima. Wszystko na dworze pokryte było lodem i śniegiem, a wiatr dął mocno i szczypał w policzki. A ponieważ starzec drżał z chłodu, a dziecko zdrzemnęło się na chwilkę, matka wyszła, aby wstawić do pieca garnuszek z piwem; chciała, by człowiek mógł się ogrzać; stary siedział w izbie kołysząc kołyskę, a matka usiadła na krześle tuż obok; spoglądała na chore dziecko, które tak ciężko oddychało i poruszało rączyną.
- Jak myślisz, czy ono umrze? - powiedziała kobieta. - Chyba Bóg nie zechce mi go zabrać? A starzec, a była to śmierć sama, tak dziwnie pokiwał głową, co mogło równie dobrze oznaczać "tak" jak i "nie". A matka opuściła głowę i łzy pociekły jej po policzkach; głowa jej ciążyła bardzo, trzy noce i trzy dni nie zmrużyła oka, więc zasnęła, ale tylko na chwileczkę, zaraz się przebudziła i wzdrygnęła z chłodu.
- Cóż to znaczy? - powiedziała i obejrzała się na wszystkie strony. Ale starca nie było i dziecka nie było w pokoju. Zabrał je z sobą! A w kącie stary zegar brzęczał i brzęczał, wielki, ołowiany ciężar osunął się aż na podłogę i zegar nagle stanął. Biedna matka wybiegła z domu wołając swe dziecko. Na dworze, w śniegu, siedziała kobieta odziana w długie, czarne suknie i powiedziała:
- To śmierć była u ciebie w izbie, widziałam, jak spiesznie wychodziła z dzieckiem na ręku; ona jest szybsza od wiatru i nigdy nie przynosi z powrotem tego, co raz zabrała.
- Powiedz mi tylko, którędy poszła! - powiedziała matka - pokaż mi tylko drogę, a ja już ją znajdę!
- Znam ja drogę! - powiedziała kobieta w czarnych sukniach - ale nim ci ją wskażę, musisz mi zaśpiewać wszystkie te pieśni, które śpiewałaś swojemu dziecku. Bardzo je lubię, słuchałam ich nieraz; jestem nocą, widziałam, jak płakałaś śpiewając.
- Zaśpiewam ci je wszystkie, wszystkie! - powiedziała matka - ale mnie nie zatrzymuj, dogonię ją i odnajdę moje dziecko! Ale noc siedziała cicha i milcząca, a wtedy matka załamała dłonie, śpiewała i płakała, i wiele było tam pieśni, ale łez jeszcze więcej; wtedy noc powiedziała:
- Idź na prawo przez ten ciemny, sosnowy las, tamtędy, widziałam, poszła śmierć z twoim dziecięciem. W głębi lasu drogi krzyżowały się i matka nie wiedziała, w którą stronę ma iść. A stał tam krzak cierniowy, który nie miał na sobie ani listka, ani kwiatka, bo przecie to była zima i śnieg okrywał gałęzie.
- Czy nie przechodziła tędy śmierć z moim małym dzieckiem?
- Przechodziła - powiedział krzak cierniowy. - Ale ci nie powiem, w którą poszła stronę, zanim nie ogrzejesz mnie twoim sercem. Zamarzam całkiem, zmieniam się w czysty lód! Wiec matka przycisnęła krzak cierniowy do swojej piersi mocno, ażeby mógł się dobrze ogrzać, a ciernie wpijały się w jej ciało i krew popłynęła wielkimi kroplami, i krzak cierniowy wypuścił świeże, zielone liście, i kwiaty pojawiły się na nim w ciemną, zimową noc, tak było gorące zrozpaczone matczyne serce. I krzak cierniowy wskazał jej drogę, którą miała iść. Wtedy przyszła nad wielkie jezioro, na którym nie widać było ani statku, ani żadnej łódki. Jezioro nie było tak zamarznięte, aby mogło ją utrzymać, ani tak płytkie, aby można było przez nie przebrnąć, a musiała przedostać się na drugi brzeg, jeżeli chciała znaleźć swoje dziecko; położyła się więc i chciała wypić jezioro, a to przecież niemożliwe dla człowieka. Ale zrozpaczona matka myślała, że może jednak nastąpi cud.
- Nie, tak nic nie poradzisz - powiedziało jezioro - lepiej się jakoś pogódźmy! - Bardzo lubię zbierać perły, a twoje oczy są najczystszymi perłami, jakie widziałem. Wypłacz je do mnie, to cię przewiozę na druga stronę aż do wielkiej cieplarni, gdzie mieszka śmierć i hoduje kwiaty i drzewa, a każde z nich jest życiem ludzkim.
- O, czegoż ja nie oddam, byle tylko dostać się do mego dziecka! - powiedziała płacząca matka i zapłakała jeszcze bardziej, i oczy jej spłynęły na dno wody, i stały się dwiema kosztownymi perłami, a jezioro podjęło ją, tak jakby siedziała na huśtawce, i przeniosło ją z falą na drugi brzeg, gdzie stał na mile obszerny dom, dziwny, bo nie wiadomo było, czy to jest góra pełna lasów i grot, czy też wzniesiona budowla; ale biedna matka nie widziała tego, bo przecież wypłakała swoje oczy.
- Gdzież ja znajdę śmierć, która zabrała mi moje dzieciątko? - zapytała.
- Jeszcze nie wróciła - powiedziała stara grabarka, która pilnowała wielkiej cieplarni śmierci.
- Jakeś tu się dostała i kto ci pomagał w drodze? - Pan Bóg mi pomagał! - powiedziała matka - jest On miłosierny, bądź więc i ty miłosierna! - Gdzie mogę znaleźć moje dziecko?
- Nie znam twego dziecka - powiedziała kobieta - a ty jesteś niewidoma. Wiele kwiatów i drzew zwiędło dzisiejszej nocy. Śmierć przyjdzie wkrótce i przesadzi je! Wiesz przecie, że każdy człowiek ma drzewo swego życia albo kwiat w zależności od tego, jak mu się życie toczy. Wyglądają one jak inne rośliny, tylko że bije w nich serce. Dziecięce serduszko także bije. Przysłuchaj się, może poznasz twoje dziecko po tym! Ale co mi oddasz, jeżeli ci powiem, co masz dalej czynić?
- Już nic nie mam do oddania - powiedziała zrozpaczona matka - ale mogę pójść dla ciebie choć na koniec świata.
- Nie mam tam nic do roboty - powiedziała kobieta - ale możesz mi dać twoje długie, czarne włosy, sama wiesz, jakie są piękne, a mnie się bardzo podobają! Oddam ci w zamian moje siwe, zawsze coś będziesz miała!
- Nie chcesz nic innego? - powiedziała matka - włosy oddam ci z radością. - I oddala jej swój piękny, czarny warkocz, i otrzymała w zamian siwe włosy staruszki. A potem weszła do wielkiej cieplarni śmierci, gdzie kwiaty i drzewa bujnie rosły, jedne przez drugie. Stały tam piękne hiacynty pod szklanymi kloszami, a obok wielkie, mocne peonie; rosły tam wodne rośliny, niektóre świeże, inne na pól zwiędłe, ślimaki wodne oblepiały je, a czarne raki przywierały do ich łodyg. Stały tam wspaniale palmy, dęby i platany, rosła pietruszka i kwitnął tymianek; każde drzewo i każdy kwiat nosiły jakieś nazwisko, bo każde było ludzkim życiem, życiem ludzi żyjących jeszcze to w Chinach, to w Grenlandii, rozsypanych po całym świecie. Były tam wielkie drzewa w małych doniczkach, stały ściśnięte i rozsadzały prawie doniczki korzeniami, a w wielu miejscach stały małe, słabe kwiatki w tłustej ziemi, otoczone mchem, starannie pielęgnowane i polewane. Zrozpaczona matka pochylała się nad każdą najmniejszą roślinką i przysłuchiwała się, jak w nich bije ludzkie serce; i pośród milionów poznała serce swego dziecka. - Oto ono! - krzyknęła i wyciągnęła rękę do małego, liliowego krokusa, który, całkiem chory, pochylił się w jedna stronę.
- Nie ruszaj kwiatu! - powiedziała stara - tylko stań tutaj, a kiedy śmierć nadejdzie, a już nadchodzi, czuje to, nie pozwól jej wyrwać tego kwiatka i zagroź jej, że wyrwiesz wtedy wkoło inne kwiaty, wówczas śmierć się przestraszy; za każdy kwiat bowiem odpowiada przed Panem Bogiem i żadnego nie można zerwać, zanim On nie da rozkazu. Nagle powiało chłodem w całym budynku i ślepa matka zrozumiała, że to śmierć nadchodzi.
- Jakeś znalazła drogę aż tutaj - spytała śmierć - jak mogłaś przybyć tu prędzej ode mnie?
- Jestem matka - odpowiedziała tamta. I śmierć wyciągnęła swą rękę ku małemu kwiatkowi, ale matka schwyciła ja za ręce i trzymała je mocno starając się nie dotknąć płatków krokusa. Wtedy śmierć dmuchnęła na jej dłonie i matka poczuła, ze powiew ten jest chłodniejszy od najchłodniejszego wiatru, i ręce jej zwisły bezwładnie. - Nie możesz sobie poradzić ze mną! - powiedziała śmierć.
- Ale Bóg sobie poradzi!
- Czynie tylko to, co On chce - powiedziała śmierć. - Jestem tylko stróżem jego ogrodu! Wszystkie jego kwiaty i drzewa zabieram stąd i przesadzam do wielkiego rajskiego ogrodu w nieznanym kraju. Ale jak one tam rosną i jak tam jest, nie mogę ci powiedzieć.
- Oddaj mi moje dziecko! - powiedziała matka i płakała, i prosiła; nagle schwyciła w dłonie dwa kwiaty rosnące w pobliżu i zawołała do śmierci: - Zerwę wszystkie twoje kwiaty, nic innego nie pozostaje już mojej rozpaczy.
- Nie rusz ich! - powiedziała śmierć. - Powiadasz, że jesteś nieszczęśliwa, a teraz chcesz unieszczęśliwić tak samo inną matkę...
- Inną matkę? - powiedziała biedaczka i wypuściła natychmiast oba kwiaty z dłoni.
- Masz tu twoje oczy - powiedziała śmierć. - Wyłowiłam je z jeziora, tak błyszczały na dnie, nie wiedziałam, że to są twoje oczy. Weź je z powrotem, są teraz jeszcze jaśniejsze niż przedtem. Spojrzyj tylko w głęboką studnię obok ciebie, ja wymienię nazwiska tych dwóch kwiatków, które chciałaś zniszczyć, i ujrzysz cała ich przyszłość, całe ich życie; patrz, co chciałaś zniszczyć i co miałaś zepsuć. Matka spojrzała do studni i zobaczyła, że jeden z tych ludzi stał się błogosławieństwem dla świata; jak wiele szczęścia i radości otaczało go zewsząd! A potem ujrzała życie innego i była to troska i nędza, zbrodnia i nędza.
- I jeden los, i drugi zależą od woli boskiej - powiedziała śmierć.
- Któryż kwiat jest kwiatem nieszczęsnym, a który szczęśliwym? - spytała matka.
- Tego ci nie powiem - rzekła śmierć - ale dowiesz się ode mnie, że jeden z tych kwiatów był kwiatem twego dziecka, widziałaś losy twego dziecka, twego rodzonego dziecka przyszłość. Wtedy matka wydała okrzyk przerażenia:
- Który z nich był moim dzieckiem? Powiedz mi to! Ocal niewinnego! Ocal moje dziecko od nędzy! Raczej je zabierz! Zabierz do krainy bożej! Zapomnij łzy moje, zapomnij modlitwy i wszystko, co powiedziałam i co uczyniłam!
- Nie rozumiem cię - powiedziała śmierć. - Czy chcesz odebrać dziecko, czy mam z nim odejść do nie znanej tobie krainy? A wtedy matka załamała ręce, upadła na kolana i modliła się do Pana Boga:
- Nie słuchaj mnie, jeżeli modlę się przeciw Twojej woli! Ona jest najdoskonalsza. Nie słuchaj mnie! Nie słuchaj mnie! I głowa jej opadła na piersi. A śmierć z jej dziecięciem w ramionach odeszła do nieznanej krainy.
co czyni matę dobrą?
Co czyni kobietę matką? Jej cierpliwość? Zdolność do współczucia? Do niańczenia dziecka? Gotowania mu obiadów, przyszycia guzika do bluzy? Czy to wszystko razem?
A może serce które niepokoi się, gdy dziecko idąc pierwszy raz do szkoły, znika na horyzoncie ulicy? Czy raczej zdolność do zrywania się o drugiej w nocy, aby położyć rękę na ramieniu dziecka śpiącego w łóżeczku? Czy też potrzeba biegnięcia, gdziekolwiek by się znajdowała, na wiadomość o pożarze w szkole, strzelaninie, wypadku samochodowym, po to aby przytulić swoje dziecko? To są życzenia dla wszystkich mam, które wyjaśniły swoim dzieciom, skąd się wzięły i dla tych, które chciały to zrobić, ale nie potrafiły. Także dla tych, które czytały książki tylko dwa razy w roku i dla takich, które czytały książki codziennie i po wielokroć, gdy tylko usłyszały "jeszcze raz przeczytaj mi, mamo" i dla tych, które nie mogły czytać. Dla tych, które zdesperowane dały klapsa swemu dziecku w sklepie spożywczym, a potem kupiły lody przed obiadem. To jest dla wszystkich matek, które nauczyły swoje córki wiązać sznurowadła przed pójściem do szkody i dla tych, które wybrały buty na rzepy. Także dla tych, które zagryzały wargi do krwi, gdy ich czternastoletnia córka ufarbowała włosy na zielono. Jest to dla tych matek, których dziecko zamknęło się w kazience i nie mogło przestać płakać. Też dla tych, które przychodziły do pracy ze śladami dziecięcego jedzenia na ubraniu przeznaczonym wyłącznie do pracy. Także dla tych matek, które uczyły swoich synów gotować i dla tych, które pokazywały swoim córkom jak podnosić się z upadków. Jest to dla kobiet, które natychmiast odwracały głowę, gdy tylko jakiś głosik zawołał w supermarkecie "Mamo!", nawet gdy ich własne dziecko było w domu. Jest to dla mam, które kładły pluszowego misia na poduszce. Jest to także dla tych matek, którym nie udały się dzieci i nie znajdują słów wyjaśnienia dlaczego tak się stało. Jest to dla mam, które dały dzieciom życie w nadziei, że będą one miały lepszy los niż ten, który jest udziałem matek. Także dla tych kobiet, które zostały matkami w inny sposób i wychowały dzieci jak swoje własne. To jest dla mam, które wysłały swojego syna do szkoły z bolącym brzuchem, tylko po to, aby za godzinę usłyszeć telefon od szkolnej pielęgniarki, proszącej o odebranie dziecka. To jest dla młodych matek, którym zdawało się, że ucieka im kariera, i dla matek dojrzałych, dla pracujących i pozostających w domu, rodzonych i adopcyjnych, mających pieniądze i bez pieniędzy. Dla wszystkich matek na całym świecie...
A może serce które niepokoi się, gdy dziecko idąc pierwszy raz do szkoły, znika na horyzoncie ulicy? Czy raczej zdolność do zrywania się o drugiej w nocy, aby położyć rękę na ramieniu dziecka śpiącego w łóżeczku? Czy też potrzeba biegnięcia, gdziekolwiek by się znajdowała, na wiadomość o pożarze w szkole, strzelaninie, wypadku samochodowym, po to aby przytulić swoje dziecko? To są życzenia dla wszystkich mam, które wyjaśniły swoim dzieciom, skąd się wzięły i dla tych, które chciały to zrobić, ale nie potrafiły. Także dla tych, które czytały książki tylko dwa razy w roku i dla takich, które czytały książki codziennie i po wielokroć, gdy tylko usłyszały "jeszcze raz przeczytaj mi, mamo" i dla tych, które nie mogły czytać. Dla tych, które zdesperowane dały klapsa swemu dziecku w sklepie spożywczym, a potem kupiły lody przed obiadem. To jest dla wszystkich matek, które nauczyły swoje córki wiązać sznurowadła przed pójściem do szkody i dla tych, które wybrały buty na rzepy. Także dla tych, które zagryzały wargi do krwi, gdy ich czternastoletnia córka ufarbowała włosy na zielono. Jest to dla tych matek, których dziecko zamknęło się w kazience i nie mogło przestać płakać. Też dla tych, które przychodziły do pracy ze śladami dziecięcego jedzenia na ubraniu przeznaczonym wyłącznie do pracy. Także dla tych matek, które uczyły swoich synów gotować i dla tych, które pokazywały swoim córkom jak podnosić się z upadków. Jest to dla kobiet, które natychmiast odwracały głowę, gdy tylko jakiś głosik zawołał w supermarkecie "Mamo!", nawet gdy ich własne dziecko było w domu. Jest to dla mam, które kładły pluszowego misia na poduszce. Jest to także dla tych matek, którym nie udały się dzieci i nie znajdują słów wyjaśnienia dlaczego tak się stało. Jest to dla mam, które dały dzieciom życie w nadziei, że będą one miały lepszy los niż ten, który jest udziałem matek. Także dla tych kobiet, które zostały matkami w inny sposób i wychowały dzieci jak swoje własne. To jest dla mam, które wysłały swojego syna do szkoły z bolącym brzuchem, tylko po to, aby za godzinę usłyszeć telefon od szkolnej pielęgniarki, proszącej o odebranie dziecka. To jest dla młodych matek, którym zdawało się, że ucieka im kariera, i dla matek dojrzałych, dla pracujących i pozostających w domu, rodzonych i adopcyjnych, mających pieniądze i bez pieniędzy. Dla wszystkich matek na całym świecie...
środa, 15 maja 2013
ZNALEZLIŚMY PORADNIE
WITAJCIE NIE BYŁO MNIE DAWNO ,ALE STARAM SIE KORZYSTAC Z POGODY I Z IRMINKĄ SPĘDZAC DUZO CZASU NA DWORZU.OCZYWIŚCIE W MIĘDZYCZASIE DZWONIŁAM PO SZPITALACH W POZNANIU I W SZCZECINIE W POSZUKIWANIU PORADNI IMMUNOLOGICZNEJ DLA IRMINKI ,MYSLAŁAM ŻE JUŻ TAKIEJ PORADNI NIE ZNAJDE, ALE UDALO SIE ZNALESC PORADNIE W SZCZECINIE NA ONKOLOGI I HEMATOLOGI DZIECIĘCEJ W SZPITALU GDZIE IRMINKA BYŁA LECZONA.JESTEM ZADOWOLONA ,ŻE ZNALAZŁAM TAKA PORADNIE BO W PRZECIWNYM RAZIE BYŚMY MUSIELI JECHAC AŻ DO WARSZAWY .DZISIAJ W KOŃCU UDAŁO SIE ZASZCZEPIĆ IRMINKE BIEDNA DOSTAŁA 2 ZASTRZYKI W NÓZKI I JEDEN W RACZKE ,NIE MOGŁAM JEJ UTRZYMAC TAK SIĘ WYRYWAŁA ,ŻE PIELEGNIARKA CHCIAŁA WBIĆ W NÓŻKE A IRMINKA WYRWAŁA RĘKE I BY DOSTAŁA ZASTRZYK W RĄCZKE . NAJADŁAM SE STRACHU I MUSIAŁAM JĄ NA SILE TRZYMĄĆ ,PRZY OKAZJI IRMINKI BRACISZEK TEZ SIE ZASZCZEPIŁ , BYŁ BARDZO DZIELNY I MUWI ,ŻE BĘDZIE STRAŻAKIEM .TERAZ IRMINKA SIĘ BAWI ,ALE MAM NADZIEJE ŻE ZARAZ PUJDZIE SPAC I PO CAŁYM DNIU WRAŻEŃ ODPOCZNIE .
KOCHANI ZAPRASZAM DO POMOCY IRMINCE http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince PIENIĄŻKI ZE ZBIORKI PÓJDA NA DALSZE LECZENIE IRMINKI ZAPRASZAMY DO POMOCY
KOCHANI ZAPRASZAM DO POMOCY IRMINCE http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince PIENIĄŻKI ZE ZBIORKI PÓJDA NA DALSZE LECZENIE IRMINKI ZAPRASZAMY DO POMOCY
środa, 8 maja 2013
SZUKAMY PORADNI
WITAM WAS MOI DRODZY ,DZISIAJ DZWONIŁAM ŻEBY IRMINKE ZAPISAĆ DO PORADNI ZABURZEŃ ODPORNOŚCI I OKAZAŁO SIĘ ŻE TA PORADNIA JEST TYLKO DLA DZIECI Z PODEJRZENIEM HIV ,WIEC POSTANOWILAM ZADZWONIC DO KOLEJNEGO SZPITALA GDZIE IRMINKA BYŁA WCZEŚNIEJ LECZONA A DOKLADNIEJ NA UNIE I TAM TEZ NIE MA TAKIEJ PORADNI .WPADAŁAM NA POMYSŁ, ŻE ZADZWONIE DO PROFESORA ZAJĄCZKA U ,KTÓREGO ROBILISMY BADANIA GENETYCZNE MOŻE ON BĘDZIE WIEDZIAŁ GDZIE MAM SIE UDAĆ .I DA NAM SKIEROWANIE . KIEDY ROBILIŚMY BADANIA MÓWIL, ŻE JEŚLI BEDZIEMY MIELI PROBLEM ZE SKIEROWANIEM LUB OGOLNIE Z CZYMŚ TO CHETNIE POMOŻE ,MIALAM JEDNAK NADZIEJĘ, ŻE NIE BĘDZIEMY MUSIELI ZAWRACAC DODATKOWO GŁOWY,ALE MUSIMY POPROSIĆ O POMOC PROFESORA .DZISIAJ JEST TAKA PIĘKNA POGODA ,ŻE POSTANOWIŁYSMY PÓJŚĆ W PLENER PO PÓLGODZINNYM SPACERKU BYŁO WIDAC ŻE IRMINKA ZMĘCZONA WIĘC ,WRÓCIŁYŚMY DO DOMKU I TERAZ SIĘ BAWIMY KLOCKAMI .
wtorek, 7 maja 2013
ODKRYWAMY ŚWIAT
WITAJCIE KOCHANI , U NAS W MIARE DOBRZE IRMINKA ZACZEŁA SAMA DREPTAC PO DWORKU ,JESTEM BARDZO Z NIEJ DUMNA I SZCZĘŚLIWA I NA NÓZKACH ZACZYNAMY CHODZIĆ NA SPACERKI MIMO IŻ TRZEBA CO KAWAŁEK BRAC JA NA RĘCE BO SIĘ MECZY, ALE STARAMY SIE SPAREOWAC .JA WCZORAJ MIAŁAM KONTAKT A DZIECKIEM CO MIAŁO OSPE ,SAMA OSOBIŚCIE NIE PRZECHODZIŁAM OSPY I BOJE SIE ŻEBY NIE WYSZŁA .NO CÓŻ POCZEKAMY, ZOBACZYMY . IRMINKA TERAZ ŚPI ODPOCZYWA PO MECZĄCYM SPACERZE POGODA TEŻ JA TROCHE MĘCZY JAK TO U NAS BYWA W UPALY . DZISIAJ PRÓBOWAŁAM DODZWONIĆ SIĘ DO PORADNI ZABURZEN ODPORNOŚCI, ALE BEZ SKUTECZNIE BĘDE MUSIAŁA JUTRO Z RANA PRÓBOWAC MOŻE COS WYMYŚLA ,ZEBY IRMINKA TAK NAM NIE CHOROWAŁA .W RODE NASTEPNĄ PLANUJEMY SZCZEPIENIE OBY SIĘ UDAŁO ,MAM NADZIEJE ,ŻE NIE BĘDZIE KOLEJNEJ INFEKCJI.
Irminka jest zadowolona teraz może dotknąć sama każdego kwiatka ,drzewka .
Irminka jest zadowolona teraz może dotknąć sama każdego kwiatka ,drzewka .
sobota, 4 maja 2013
ZBIÓRKA PODZIĘKOWANIA
CHCIAŁABYM Z CAŁEGO SERCA PODZIĘKOWAĆ PANI MAGDALENIE ZDANOWICZ ZA WPŁATE DLA IRMINKI . http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince Brakuje: 3 682,42 zł
Pomogło: 7 osób
Pomogło: 7 osób
czwartek, 2 maja 2013
PODZIEKOWANIA ZA PRZEKAZANIE 1% PODATKU
Dziękuję, że jesteś
chmuro na niebie
dajesz mi marzenia
królewny w białej sukience
Dziękuję, że bijesz
serce moje z kamienia
to nic ze takie nie czułe
skrusze, kiedy będzie potrzeba
Dziękuję, że jesteś
wodo w strumyku
dzięki tobie istnieję
przepełniony czystą energią
Dziękuję, że jesteś
promyku żółtego słońca
wbijasz się rankiem przez szybę
aby dać mi nadzieję
Dziękuję, że jesteś
mój przyjacielu
może na tym polega istnienie
aby czuć się kimś niezwykłym
żyjąc obok Ciebie
Okropna jest tęsknota,
Gdy myśl wciąż do Ciebie ucieka,
Gdy myśl jest już przy Tobie,
A droga do Ciebie daleka.
Weź tą kartkę w swoje ręce
I zasłuchaj się w piosence.
A ona Ci przypomni czas,
Kiedy przyjaźń łączyła nas.
chmuro na niebie
dajesz mi marzenia
królewny w białej sukience
Dziękuję, że bijesz
serce moje z kamienia
to nic ze takie nie czułe
skrusze, kiedy będzie potrzeba
Dziękuję, że jesteś
wodo w strumyku
dzięki tobie istnieję
przepełniony czystą energią
Dziękuję, że jesteś
promyku żółtego słońca
wbijasz się rankiem przez szybę
aby dać mi nadzieję
Dziękuję, że jesteś
mój przyjacielu
może na tym polega istnienie
aby czuć się kimś niezwykłym
żyjąc obok Ciebie
Okropna jest tęsknota,
Gdy myśl wciąż do Ciebie ucieka,
Gdy myśl jest już przy Tobie,
A droga do Ciebie daleka.
Weź tą kartkę w swoje ręce
I zasłuchaj się w piosence.
A ona Ci przypomni czas,
Kiedy przyjaźń łączyła nas.
U NAS DOBRZE
Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo: 25 8944 0003 0002 7430 2000 0010 SWIFT CODE:
GBWCPLPP z dopiskiem Irmina Rychlicka r/8
Fundacja ZŁOTOWIANKA
ul. Widokowa 1
77-400 Złotów Kochani co ram u nas ? wczoraj mieliśmy spacerki i nawet narwałyśmy wiosennych kwiatów ,Irminka bardzo zadowolona ze spacerku .Jestem bardzo z niej zadowolona bo apetyt taki ładny jak nigdy ,mam nadzieje że waga też będzie ładna i w końcu się wyrówna .
GBWCPLPP z dopiskiem Irmina Rychlicka r/8
Fundacja ZŁOTOWIANKA
ul. Widokowa 1
77-400 Złotów Kochani co ram u nas ? wczoraj mieliśmy spacerki i nawet narwałyśmy wiosennych kwiatów ,Irminka bardzo zadowolona ze spacerku .Jestem bardzo z niej zadowolona bo apetyt taki ładny jak nigdy ,mam nadzieje że waga też będzie ładna i w końcu się wyrówna .
) 

Kochani zapraszamy do pomocy na zbiórce Irminki http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince
Do końca 150 dni 12 godzin 52 minuty
Brakuje: 3 687,12 zł
Pomogło: 6 osób
Pomogło: 6 osób
312,88 zł (7,82%)
wtorek, 30 kwietnia 2013
Infekcje uszu
Dzieci do piątego roku życia są szczególnie podatne na infekcje uszu. Jest to związane z typową dla maluchów, a inną niż u dorosłych budową tego narządu (krótka, szeroka i poziomo położona trąbka słuchowa ułatwia przedostawanie się zarazków z nosa i gardła). Większość dzieci przechodzi w tym okresie zapalenia ucha środkowego. Bywa, że w pewnym okresie (zwłaszcza w pierwszym roku życia), pojawia się ono po każdym dłużej trwającym katarze. Lekarze zaobserwowali, że skłonność do tego typu infekcji jest rodzinna - jeśli któreś z rodziców lub starsze rodzeństwo często miewało zapalenia ucha, także najmłodsze będzie częściej chorowało.
STAN ZAPALNY
Najczęściej są to infekcje wirusowe, które mogą przejść w bakteryjne. Wszystko zaczyna się w jamie nosowo-gardłowej. Zakażenie przenosi się przez trąbki słuchowe do ucha środkowego. Stan zapalny powoduje uszkodzenie nabłonka jamy bębenkowej i zbieranie się płynu, czyli wysięk. Ten często ulega nadkażeniu bakteryjnemu.
Pierwsze objawy są zwykle bardzo charakterystyczne: wysoka gorączka i silny przeszywający ból ucha. Ból nasila się w nocy, w pozycji leżącej. Najczęściej zaatakowane jest jedno ucho (bywa, że zawsze to samo), jeśli oboje, mówimy wtedy o obustronnym zapaleniu ucha środkowego. Zdarza się, szczególnie u niemowląt, że zapaleniu ucha towarzyszy biegunka. Popularnie nazywa się to zespołem ucho-brzucho.
Wirusowe zapalenie ucha leczy się objawowo, czyli przede wszystkim podając leki obniżające gorączkę i uśmierzające ból. Nie wolno ucha niczym zasłaniać, nagrzewać, wkładać do niego waty ani w nim dłubać. Jeśli lekarz po obejrzeniu uszu zdecyduje, że trzeba wkraplać lek, przepisze go na receptę (jak podawać krople, przeczytaj w ramce). Dziecko z zapaleniem ucha nie musi leżeć. Natomiast dopóki gorączkuje, powinno zostać w domu. Trzeba tylko pilnować, żeby w mieszkaniu nie było przeciągów ani zbyt wysokiej temperatury (pokoje wietrzymy jak zwykle, gdy nie ma w nich dziecka).
Na skutek gorączki i bólu ucha przy przełykaniu chore dziecko może nie mieć apetytu. Nie trzeba się tym martwić. Ważne, by dużo piło: mleko, wodę, soki, ziołowe herbatki. Gdy ból ustąpi, apetyt z pewnością wróci. W czasie choroby nie trzeba rezygnować z kąpieli, tylko uważać, by woda nie przedostała się do kanału słuchowego.
Zwykle zapalenie ucha przechodzi po kilku dniach, ale lepiej zostawić dziecko w domu dłużej, żeby nie nastąpił nawrót choroby. Osłabiony organizm jest bowiem bardzo podatny na kolejne infekcje, a wnętrze ucha środkowego oraz trąbka słuchowa potrzebują czasu, by się zregenerować.
Jeśli zmiany zapalne nie mijają lub się nasilają, utrzymuje się wysoka gorączka, konieczne bywa, oprócz leczenia objawowego, podanie antybiotyku.
PĘKNIĘTA BŁONA BĘBENKOWA
W ostrzejszym przebiegu choroby (mówimy wtedy o ostrym zapaleniu ucha środkowego) może dojść do perforacji, czyli przerwania błony bębenkowej. Z przewodu słuchowego nagle wypływa płyn, a ból natychmiast ustępuje. Dziecko koniecznie powinien obejrzeć laryngolog. Na szczęście błona bardzo szybko samoistnie zarasta.WYSIĘKOWE ZAPALENIE UCHA ŚRODKOWEGO
Ostre zapalenie ucha środkowego może przekształcić się w wysiękowe. Jeśli trwa nie dłużej niż trzy miesiące, to sprawa mieści się w granicach normy. Dłuższy stan zapalny może doprowadzić do upośledzenia słuchu. Taki rodzaj zapalenia najczęściej przytrafia się maluchom, które mają przerośnięty trzeci gardłowy migdałek. Znajduje się on tam, gdzie ucho łączy się z gardłem, na wysokości ujść trąbek słuchowych. Trąbki doprowadzają do ucha powietrze, by umożliwić przewodzenie dźwięku. Przerośnięty migdałek zatyka je, w uchu wytwarza się podciśnienie, a to zasysa płyn z naczyń krwionośnych. Płyn gromadzi się w uchu środkowym, zaburza drgania błony bębenkowej i w rezultacie dziecko źle słyszy.
Jeśli maluch często miewa infekcje, którym towarzyszy wysięk, skarży się na szum w uszach lub nie reaguje na to, co się do niego mówi, warto zrobić mu badania słuchu. Być może konieczna będzie opieka laryngologa. Jeśli wysięk i upośledzenie słuchu utrzymują się, konieczne jest założenie specjalnych drenów do błony bębenkowej. Spełniają one funkcję trąbki słuchowej i błyskawicznie poprawiają słuch.
ZAPALENIE PRZEWODU SŁUCHOWEGO
To częsta dolegliwość, zwłaszcza u małych pływaków, czyli tzw. ucho pływaka. Może się przydarzyć malcowi, który regularnie korzysta z kąpieli w basenie. Zapalenie to wymaga miejscowego podawania antybiotyków lub niekiedy leków przeciwgrzybiczych w kroplach. Wydzieliny gromadzącej się w uchu nie wolno usuwać, wkładając np. do ucha patyczki higieniczne, które są przeznaczone je- dynie do oczyszczania zakamarków małżowiny. Tylko laryngolog może np. założyć dziecku dren i następnie go usunąć.
Malec, szczególnie taki, który używa słuchawek wkładanych do ucha, może też odczuwać nieprzyjemne swędzenie, bo w jego kanale słuchowym założyły sobie kolonię grzyby (lub nastąpiła infekcja bakteryjna). W takim przypadku również nie obejdzie się bez pomocy laryngologa. Być może trzeba będzie zrobić posiew, żeby stwierdzić jakie drobnoustroje męczą dziecko.
Bywa jednak, że swędzenie w uchu jest objawem alergii. Skóra łuszczy się na całym ciele, także w kanale słuchowym. Pomocne okaże się aplikowanie maści zaleconej przez lekarza.
ODMROŻENIE
Mroźne powietrze zimą może spowodować wychłodzenie lub odmrożenie płatków usznych, które są u małych dzieci bardzo delikatne. Wystarczy, że rozgrzany zabawą w śnieżki lub szaleńczą jazdą na sankach maluch zsunie z uszu lub zdejmie czapkę, a dzień będzie nawet średnio mroźny, za to bardzo wietrzny. Dlatego przed wyjściem na zimowy spacer warto smarować nie tylko buzię, ale i uszy tłustym kremem.
Czym czyścić uszy
Błona bębenkowa poza tym, że bierze ważny udział w słyszeniu, stanowi także naturalną zaporę przed zanieczyszczeniami, które mogłyby się dostać do ucha środkowegoPierwszy bastion obrony stanowi woskowina, która zlepia drobinki kurzu i drobnoustroje wpadające do uszu. Woskowina sama wydostaje się na zewnątrz, nie należy jej usuwać, absolutnie nie wolno manewrować w uszach patyczkami higienicznymi. Higienę uszu ograniczamy do wytarcia skręconym w palcach wacikiem małżowiny usznej, jeśli dostanie się tam woda podczas kąpieli lub mycia głowy. Samodzielnie można stosować dostępne w aptece bez recepty płyny do rozpuszczania woskowiny. Usuwanie złogów woskowiny zatykających przewód słuchowy pozostawiamy laryngologowi.
JAK ZAKRAPLAĆ LEKI
Jeśli lekarz przepisał krople, które trzeba samodzielnie aplikować, bardzo ważne jest, by podać je prawidłowo:
• przed podaniem ogrzej dłonią buteleczkę z kroplami;
• połóż malca na boku, tak żeby mieć swobodny dostęp do chorego ucha;
• delikatnie odciągnij małżowinę ku tyłowi;
• wpuść pipetką lub zakraplaczem kilka kropli do przewodu słuchowego;
• kilka razy delikatnie naciśnij palcem skrawek ucha przy twarzy, pomożesz w ten sposób przemieścić się cieczy w głąb kanału słuchowego;
• przytrzymaj dziecko jeszcze przez chwilę w tej pozycji.
STAN ZAPALNY
Najczęściej są to infekcje wirusowe, które mogą przejść w bakteryjne. Wszystko zaczyna się w jamie nosowo-gardłowej. Zakażenie przenosi się przez trąbki słuchowe do ucha środkowego. Stan zapalny powoduje uszkodzenie nabłonka jamy bębenkowej i zbieranie się płynu, czyli wysięk. Ten często ulega nadkażeniu bakteryjnemu.
Pierwsze objawy są zwykle bardzo charakterystyczne: wysoka gorączka i silny przeszywający ból ucha. Ból nasila się w nocy, w pozycji leżącej. Najczęściej zaatakowane jest jedno ucho (bywa, że zawsze to samo), jeśli oboje, mówimy wtedy o obustronnym zapaleniu ucha środkowego. Zdarza się, szczególnie u niemowląt, że zapaleniu ucha towarzyszy biegunka. Popularnie nazywa się to zespołem ucho-brzucho.
Wirusowe zapalenie ucha leczy się objawowo, czyli przede wszystkim podając leki obniżające gorączkę i uśmierzające ból. Nie wolno ucha niczym zasłaniać, nagrzewać, wkładać do niego waty ani w nim dłubać. Jeśli lekarz po obejrzeniu uszu zdecyduje, że trzeba wkraplać lek, przepisze go na receptę (jak podawać krople, przeczytaj w ramce). Dziecko z zapaleniem ucha nie musi leżeć. Natomiast dopóki gorączkuje, powinno zostać w domu. Trzeba tylko pilnować, żeby w mieszkaniu nie było przeciągów ani zbyt wysokiej temperatury (pokoje wietrzymy jak zwykle, gdy nie ma w nich dziecka).
Na skutek gorączki i bólu ucha przy przełykaniu chore dziecko może nie mieć apetytu. Nie trzeba się tym martwić. Ważne, by dużo piło: mleko, wodę, soki, ziołowe herbatki. Gdy ból ustąpi, apetyt z pewnością wróci. W czasie choroby nie trzeba rezygnować z kąpieli, tylko uważać, by woda nie przedostała się do kanału słuchowego.
Zwykle zapalenie ucha przechodzi po kilku dniach, ale lepiej zostawić dziecko w domu dłużej, żeby nie nastąpił nawrót choroby. Osłabiony organizm jest bowiem bardzo podatny na kolejne infekcje, a wnętrze ucha środkowego oraz trąbka słuchowa potrzebują czasu, by się zregenerować.
Jeśli zmiany zapalne nie mijają lub się nasilają, utrzymuje się wysoka gorączka, konieczne bywa, oprócz leczenia objawowego, podanie antybiotyku.
PĘKNIĘTA BŁONA BĘBENKOWA
W ostrzejszym przebiegu choroby (mówimy wtedy o ostrym zapaleniu ucha środkowego) może dojść do perforacji, czyli przerwania błony bębenkowej. Z przewodu słuchowego nagle wypływa płyn, a ból natychmiast ustępuje. Dziecko koniecznie powinien obejrzeć laryngolog. Na szczęście błona bardzo szybko samoistnie zarasta.WYSIĘKOWE ZAPALENIE UCHA ŚRODKOWEGO
Ostre zapalenie ucha środkowego może przekształcić się w wysiękowe. Jeśli trwa nie dłużej niż trzy miesiące, to sprawa mieści się w granicach normy. Dłuższy stan zapalny może doprowadzić do upośledzenia słuchu. Taki rodzaj zapalenia najczęściej przytrafia się maluchom, które mają przerośnięty trzeci gardłowy migdałek. Znajduje się on tam, gdzie ucho łączy się z gardłem, na wysokości ujść trąbek słuchowych. Trąbki doprowadzają do ucha powietrze, by umożliwić przewodzenie dźwięku. Przerośnięty migdałek zatyka je, w uchu wytwarza się podciśnienie, a to zasysa płyn z naczyń krwionośnych. Płyn gromadzi się w uchu środkowym, zaburza drgania błony bębenkowej i w rezultacie dziecko źle słyszy.
Jeśli maluch często miewa infekcje, którym towarzyszy wysięk, skarży się na szum w uszach lub nie reaguje na to, co się do niego mówi, warto zrobić mu badania słuchu. Być może konieczna będzie opieka laryngologa. Jeśli wysięk i upośledzenie słuchu utrzymują się, konieczne jest założenie specjalnych drenów do błony bębenkowej. Spełniają one funkcję trąbki słuchowej i błyskawicznie poprawiają słuch.
ZAPALENIE PRZEWODU SŁUCHOWEGO
To częsta dolegliwość, zwłaszcza u małych pływaków, czyli tzw. ucho pływaka. Może się przydarzyć malcowi, który regularnie korzysta z kąpieli w basenie. Zapalenie to wymaga miejscowego podawania antybiotyków lub niekiedy leków przeciwgrzybiczych w kroplach. Wydzieliny gromadzącej się w uchu nie wolno usuwać, wkładając np. do ucha patyczki higieniczne, które są przeznaczone je- dynie do oczyszczania zakamarków małżowiny. Tylko laryngolog może np. założyć dziecku dren i następnie go usunąć.
Malec, szczególnie taki, który używa słuchawek wkładanych do ucha, może też odczuwać nieprzyjemne swędzenie, bo w jego kanale słuchowym założyły sobie kolonię grzyby (lub nastąpiła infekcja bakteryjna). W takim przypadku również nie obejdzie się bez pomocy laryngologa. Być może trzeba będzie zrobić posiew, żeby stwierdzić jakie drobnoustroje męczą dziecko.
Bywa jednak, że swędzenie w uchu jest objawem alergii. Skóra łuszczy się na całym ciele, także w kanale słuchowym. Pomocne okaże się aplikowanie maści zaleconej przez lekarza.
ODMROŻENIE
Mroźne powietrze zimą może spowodować wychłodzenie lub odmrożenie płatków usznych, które są u małych dzieci bardzo delikatne. Wystarczy, że rozgrzany zabawą w śnieżki lub szaleńczą jazdą na sankach maluch zsunie z uszu lub zdejmie czapkę, a dzień będzie nawet średnio mroźny, za to bardzo wietrzny. Dlatego przed wyjściem na zimowy spacer warto smarować nie tylko buzię, ale i uszy tłustym kremem.
Czym czyścić uszy
Błona bębenkowa poza tym, że bierze ważny udział w słyszeniu, stanowi także naturalną zaporę przed zanieczyszczeniami, które mogłyby się dostać do ucha środkowegoPierwszy bastion obrony stanowi woskowina, która zlepia drobinki kurzu i drobnoustroje wpadające do uszu. Woskowina sama wydostaje się na zewnątrz, nie należy jej usuwać, absolutnie nie wolno manewrować w uszach patyczkami higienicznymi. Higienę uszu ograniczamy do wytarcia skręconym w palcach wacikiem małżowiny usznej, jeśli dostanie się tam woda podczas kąpieli lub mycia głowy. Samodzielnie można stosować dostępne w aptece bez recepty płyny do rozpuszczania woskowiny. Usuwanie złogów woskowiny zatykających przewód słuchowy pozostawiamy laryngologowi.
JAK ZAKRAPLAĆ LEKI
Jeśli lekarz przepisał krople, które trzeba samodzielnie aplikować, bardzo ważne jest, by podać je prawidłowo:
• przed podaniem ogrzej dłonią buteleczkę z kroplami;
• połóż malca na boku, tak żeby mieć swobodny dostęp do chorego ucha;
• delikatnie odciągnij małżowinę ku tyłowi;
• wpuść pipetką lub zakraplaczem kilka kropli do przewodu słuchowego;
• kilka razy delikatnie naciśnij palcem skrawek ucha przy twarzy, pomożesz w ten sposób przemieścić się cieczy w głąb kanału słuchowego;
• przytrzymaj dziecko jeszcze przez chwilę w tej pozycji.
Badania krwi i moczu - interpretacja wyników
Dziecko jest blade, nie ma apetytu, źle przybiera na wadze... Często choruje albo ma gorączkę niewiadomego pochodzenia. Jest zdrowe czy chore? Często nawet lekarz nie potrafi od razu odpowiedzieć na to pytanie. Pomóc w tym mogą podstawowe badania.
Badanie krwi
Badanie krwi więcej powie o zdrowiu dziecka niż długie oględziny całego ciała. Trzeba tylko znać język, w jakim zakodowana jest ta informacja.
Jeśli lekarz ma wątpliwości lub pragnie upewnić się co do trafności swojej diagnozy, zleca pobranie krwi.
Samo pobranie krwi, jeśli jest wykonane przez wykwalifikowaną pielęgniarkę, trwa króciutko (do badania wystarczy 1-2 ml krwi) i jest niemal bezbolesne. Krew pobiera się zazwyczaj z żyły w zgięciu łokcia. Najpierw pielęgniarka zakłada na rękę pacjenta opaskę uciskową, dzięki czemu wyraźniej widać żyłę. Potem wkłuwa się w nią igłą, używając strzykawki jednorazowej lub specjalnego urządzenia próżniowego.
Wynik badania ma postać wydruku z całą masą skrótów pochodzących od nazw polskich lub angielskich. Podane w nich normy są zwykle typowe dla osób dorosłych (poza kobietami w ciąży, rzecz jasna). Normy dla małych dzieci bardzo się od nich różnią i zależą od wieku, w jakim jest dziecko. Nie warto więc wyciągać pochopnych wniosków - lepiej interpretację wyników zostawić lekarzowi opiekującemu się maluchem. Jak rozumieć wyniki
WBC - krwinki białe, czyli leukocyty. Chronią organizm przed bakteriami, grzybami, wirusami, pierwotniakami. Dzielą się na trzy grupy - granulocyty, limfocyty i monocyty. U zdrowego dziecka liczba leukocytów waha się od 8000 do 15 000 w mililitrze krwi. Wyższy poziom leukocytów wskazuje na stan zapalny w organizmie. Niższy może świadczyć o tym, że właśnie przebyło lub ma jakąś, najczęściej wirusową, infekcję. Po kilku tygodniach poziom leukocytów powinien wrócić do normy, dlatego lekarz może zalecić powtórne badanie .
RBC - krwinki czerwone, czyli erytrocyty. Są głównym składnikiem krwi, przenoszą tlen w organizmie. Zawierają hemoglobinę (Hb), która nadaje im czerwoną barwę. U zdrowego niemowlęcia i małego dziecka powinno ich być od 3,5 do 5,4 mln/ml krwi. Niższy poziom świadczy o niedokrwistości. Wyższy może świadczyć o odwodnieniu. Jeśli maluch miał biegunkę, wymiotował i niewiele pił, jego krew gęstnieje - jest w niej więcej krwinek, a mniej osocza.
Hgb lub Hb - hemoglobina. Jest nośnikiem tlenu. Jeśli jest jej za mało, może to powodować podatność na infekcje, braku apetytu i uczucie zmęczenia. U zdrowego dziecka poziom hemoglobiny wynosi od 10,5 do 15 g/dl i w dużej mierze zależy od wieku (najniższy jest w 3.-4. miesiącu życia, gdyż szpik nie produkuje jeszcze odpowiedniej liczby erytrocytów, a kończą się zapasy z okresu płodowego). Jeśli poziom hemoglobiny spada poniżej normy, to dzieje się tak najczęściej z powodu niedoboru żelaza, czasem także witaminy B12 lub kwasu foliowego.
Hct - hematokryt. Określa stosunek objętości krwinek czerwonych do objętości pełnej krwi. Najczęściej wyrażany jest w procentach. Norma dla niemowląt i małych dzieci wynosi 30-40%. Spadek hematokrytu może świadczyć o niedokrwistości, podwyższony świadczy najczęściej o odwodnieniu.
MCV - średnia objętość krwinki czerwonej. U zdrowego dziecka wynosi około 80 fl.
MCH - średnia masa hemoglobiny w krwince. Norma wynosi 24-30 g/dl.
MCHC - średnie stężenie hemoglobiny w krwince. Norma wynosi 33-36,5 g/dl.
Te trzy parametry pomagają lekarzowi ustalić, czy niedokrwistość jest skutkiem niedoboru żelaza czy też kwasu foliowego lub/i witaminy B12.
RDW - rozkład objętości krwinek czerwonych. Wyraża się go w procentach. Norma wynosi 11,5-14,5%. Podwyższone RDW przemawia za niedokrwistością z niedoboru żelaza.
Plt - trombocyty, czyli płytki krwi. Są to najmniejsze komórki krwi, reperujące uszkodzone naczynia - uszczelniają przerwaną ściankę i tworzą skrzep, który hamuje krwawienie. Powinno ich być 150-300 tys./mm3 krwi. Najczęstszą przyczyną niedoboru płytek są infekcje wirusowe.
Ret - retikulocyty. Ich liczba pokazuje, z jaką szybkością szpik kostny produkuje nowe erytrocyty. Wysoki poziom retikulocytów wskazuje na szybkie odnawianie się krwinek czerwonych w szpiku (np. po leczeniu niedokrwistości żelazem czy po krwotoku).
OB - opad, odczyn Biernackiego. Przekroczenie wartości 10 mm świadczy o tym, że gdzieś w organizmie jest stan zapalny (podwyższone OB jest normą w okresie ciąży).
Rozmaz krwi - jeśli lekarz nie potrafi ustalić, czy choroba dziecka ma podłoże wirusowe, czy bakteryjne, może zlecić rozmaz krwi. Laborantka ocenia pod mikroskopem wygląd białych krwinek i ich liczbę. Wyniki podaje się w procentach.
Granulocyty (Neut) - przeważają nad limfocytami przed 4. dniem życia i po 4. roku życia. Ich wysoki poziom świadczy zwykle o infekcji bakteryjnej.Limfocyty (Lymph) - dominują nad granulocytami między 4. dniem a 4. rokiem życia. Podwyższenie ich liczby świadczy zwykle o infekcji wirusowej.
Eozynofile, krwinki kwasochłonne (Eo) - ich podwyższony poziom (powyżej 4-5%) świadczyć może o alergii lub zakażeniu pasożytniczym. Ich zupełny brak obserwuje się w niektórych ciężkich infekcjach bakteryjnych, a podwyższenie poziomu - w okresie rekonwalescencji.
Badanie moczu
Do analizy potrzebny jest mocz świeży. Najlepiej pobrać go rano - jest on skondensowany i łatwo wykryć w nim wszelkie nieprawidłowości. Jeśli jednak sprawa jest bardzo pilna, można odstąpić od tej zasady, bo przy silnej infekcji badanie i tak wykryje obecne w moczu bakterie lub leukocyty.
W aptekach można kupić sterylne woreczki, które ułatwiają pobranie próbki niemowlętom. Woreczek przykleja się do ciała tak, żeby znajdujący się w nim otwór przykrywał ujście cewki moczowej. Skóra malucha musi być sucha, bo inaczej woreczek nie będzie się dobrze trzymał. Starszym dzieciom najwygodniej złapać mocz do plastikowych pojemników (w aptece trzeba zaznaczyć, czy chodzi o sterylny pojemnik, by pobrać mocz na posiew, czy zwykły - na badanie ogólne moczu). Do posiewu można też użyć specjalnego pojemnika z płytką w środku. Taki pojemnik dostaniesz w laboratorium lub kupisz w aptece.
Przed akcją pobierania moczu trzeba dokładnie umyć okolice intymne dziecka. U dziewczynek robi się to w kierunku od cewki moczowej do odbytu. U chłopców należy delikatnie odsunąć napletek i umyć żołądź. Jeśli pobierasz mocz na posiew, okolice intymne dziecka przemyj dodatkowo sterylnym gazikiem z roztworem riwanolu. Po podmyciu trzeba malucha osuszyć czystym ręcznikiem (lub sterylnymi gazikami) i... uzbroić się w cierpliwość.
Niemowlę połóż na przewijaku, otul kocykiem i czekaj na strumień moczu. Możesz je też wziąć na ręce i karmić piersią. Gdy dziecko nasiusia do woreczka, delikatnie odklej go od skóry, zaklej zgodnie z instrukcją i przełóż do zakręcanego pojemnika na mocz.
Starsze dziecko najłatwiej wsadzić do wanny lub kabiny prysznicowej. Możesz lekko odkręcić wodę, bo ten dźwięk prowokuje do siusiania. Najlepszy do badania jest mocz z tzw. środkowego strumienia. Kiedy dziecko zacznie siusiać, odczekaj moment i dopiero wtedy podstaw pojemnik.
Jak rozumieć wyniki
Odczyn - powinien być kwaśny. Zasadowy może świadczyć o dużej liczbie bakterii, bywa jednak także skutkiem zbyt długiego przechowywania próbki w cieple przed oddaniem jej do laboratorium.
Gęstość - u małych dzieci wynosi od 1,004 do 1,030 g/cm3. Wzrasta, gdy mocz zawiera dużo cukru, a także gdy dziecko za mało pije.
Leukocyty - u chłopców norma wynosi do 3, a u dziewczynek do 6 białych krwinek w polu widzenia. Większa liczba świadczy o zakażeniu dróg moczowych (czasem jednak tylko o zanieczyszczeniu próbki wynikającym z niewłaściwego sposobu pobrania).
Erytrocyty - norma wynosi poniżej 2 krwinek czerwonych w polu widzenia. Większa liczba może wskazywać na zakażenie dróg moczowych, zakażenie pęcherza, zapalenie nerek, zakażenie kłębuszków nerkowych.
Białko - jego obecność może świadczyć o stanie zapalnym nerek lub cukrzycy. Czasem białkomocz pojawia się u zdrowych dzieci po wysiłku fizycznym i wtedy nie powinien budzić obaw.
Cukier (glukoza) - jego obecność wskazuje na cukrzycę. Wówczas w moczu mogą pojawić się ciała ketonowe, które świadczą o nieprawidłowych przemianach cukru. Jednak mogą one wystąpić także wtedy, gdy dziecko nie jadło długo, wymiotowało, ma gorączkę.
Wałeczki - najczęściej pojawiają się przy zakażeniach nerek.
Azotany - ich obecność świadczy o zakażeniu bakteryjnym.
Ważne!
Badanie krwi
Badanie krwi więcej powie o zdrowiu dziecka niż długie oględziny całego ciała. Trzeba tylko znać język, w jakim zakodowana jest ta informacja.
Jeśli lekarz ma wątpliwości lub pragnie upewnić się co do trafności swojej diagnozy, zleca pobranie krwi.
Samo pobranie krwi, jeśli jest wykonane przez wykwalifikowaną pielęgniarkę, trwa króciutko (do badania wystarczy 1-2 ml krwi) i jest niemal bezbolesne. Krew pobiera się zazwyczaj z żyły w zgięciu łokcia. Najpierw pielęgniarka zakłada na rękę pacjenta opaskę uciskową, dzięki czemu wyraźniej widać żyłę. Potem wkłuwa się w nią igłą, używając strzykawki jednorazowej lub specjalnego urządzenia próżniowego.
Wynik badania ma postać wydruku z całą masą skrótów pochodzących od nazw polskich lub angielskich. Podane w nich normy są zwykle typowe dla osób dorosłych (poza kobietami w ciąży, rzecz jasna). Normy dla małych dzieci bardzo się od nich różnią i zależą od wieku, w jakim jest dziecko. Nie warto więc wyciągać pochopnych wniosków - lepiej interpretację wyników zostawić lekarzowi opiekującemu się maluchem. Jak rozumieć wyniki
WBC - krwinki białe, czyli leukocyty. Chronią organizm przed bakteriami, grzybami, wirusami, pierwotniakami. Dzielą się na trzy grupy - granulocyty, limfocyty i monocyty. U zdrowego dziecka liczba leukocytów waha się od 8000 do 15 000 w mililitrze krwi. Wyższy poziom leukocytów wskazuje na stan zapalny w organizmie. Niższy może świadczyć o tym, że właśnie przebyło lub ma jakąś, najczęściej wirusową, infekcję. Po kilku tygodniach poziom leukocytów powinien wrócić do normy, dlatego lekarz może zalecić powtórne badanie .
RBC - krwinki czerwone, czyli erytrocyty. Są głównym składnikiem krwi, przenoszą tlen w organizmie. Zawierają hemoglobinę (Hb), która nadaje im czerwoną barwę. U zdrowego niemowlęcia i małego dziecka powinno ich być od 3,5 do 5,4 mln/ml krwi. Niższy poziom świadczy o niedokrwistości. Wyższy może świadczyć o odwodnieniu. Jeśli maluch miał biegunkę, wymiotował i niewiele pił, jego krew gęstnieje - jest w niej więcej krwinek, a mniej osocza.
Hgb lub Hb - hemoglobina. Jest nośnikiem tlenu. Jeśli jest jej za mało, może to powodować podatność na infekcje, braku apetytu i uczucie zmęczenia. U zdrowego dziecka poziom hemoglobiny wynosi od 10,5 do 15 g/dl i w dużej mierze zależy od wieku (najniższy jest w 3.-4. miesiącu życia, gdyż szpik nie produkuje jeszcze odpowiedniej liczby erytrocytów, a kończą się zapasy z okresu płodowego). Jeśli poziom hemoglobiny spada poniżej normy, to dzieje się tak najczęściej z powodu niedoboru żelaza, czasem także witaminy B12 lub kwasu foliowego.
Hct - hematokryt. Określa stosunek objętości krwinek czerwonych do objętości pełnej krwi. Najczęściej wyrażany jest w procentach. Norma dla niemowląt i małych dzieci wynosi 30-40%. Spadek hematokrytu może świadczyć o niedokrwistości, podwyższony świadczy najczęściej o odwodnieniu.
MCV - średnia objętość krwinki czerwonej. U zdrowego dziecka wynosi około 80 fl.
MCH - średnia masa hemoglobiny w krwince. Norma wynosi 24-30 g/dl.
MCHC - średnie stężenie hemoglobiny w krwince. Norma wynosi 33-36,5 g/dl.
Te trzy parametry pomagają lekarzowi ustalić, czy niedokrwistość jest skutkiem niedoboru żelaza czy też kwasu foliowego lub/i witaminy B12.
RDW - rozkład objętości krwinek czerwonych. Wyraża się go w procentach. Norma wynosi 11,5-14,5%. Podwyższone RDW przemawia za niedokrwistością z niedoboru żelaza.
Plt - trombocyty, czyli płytki krwi. Są to najmniejsze komórki krwi, reperujące uszkodzone naczynia - uszczelniają przerwaną ściankę i tworzą skrzep, który hamuje krwawienie. Powinno ich być 150-300 tys./mm3 krwi. Najczęstszą przyczyną niedoboru płytek są infekcje wirusowe.
Ret - retikulocyty. Ich liczba pokazuje, z jaką szybkością szpik kostny produkuje nowe erytrocyty. Wysoki poziom retikulocytów wskazuje na szybkie odnawianie się krwinek czerwonych w szpiku (np. po leczeniu niedokrwistości żelazem czy po krwotoku).
OB - opad, odczyn Biernackiego. Przekroczenie wartości 10 mm świadczy o tym, że gdzieś w organizmie jest stan zapalny (podwyższone OB jest normą w okresie ciąży).
Rozmaz krwi - jeśli lekarz nie potrafi ustalić, czy choroba dziecka ma podłoże wirusowe, czy bakteryjne, może zlecić rozmaz krwi. Laborantka ocenia pod mikroskopem wygląd białych krwinek i ich liczbę. Wyniki podaje się w procentach.
Granulocyty (Neut) - przeważają nad limfocytami przed 4. dniem życia i po 4. roku życia. Ich wysoki poziom świadczy zwykle o infekcji bakteryjnej.Limfocyty (Lymph) - dominują nad granulocytami między 4. dniem a 4. rokiem życia. Podwyższenie ich liczby świadczy zwykle o infekcji wirusowej.
Eozynofile, krwinki kwasochłonne (Eo) - ich podwyższony poziom (powyżej 4-5%) świadczyć może o alergii lub zakażeniu pasożytniczym. Ich zupełny brak obserwuje się w niektórych ciężkich infekcjach bakteryjnych, a podwyższenie poziomu - w okresie rekonwalescencji.
Do analizy potrzebny jest mocz świeży. Najlepiej pobrać go rano - jest on skondensowany i łatwo wykryć w nim wszelkie nieprawidłowości. Jeśli jednak sprawa jest bardzo pilna, można odstąpić od tej zasady, bo przy silnej infekcji badanie i tak wykryje obecne w moczu bakterie lub leukocyty.
W aptekach można kupić sterylne woreczki, które ułatwiają pobranie próbki niemowlętom. Woreczek przykleja się do ciała tak, żeby znajdujący się w nim otwór przykrywał ujście cewki moczowej. Skóra malucha musi być sucha, bo inaczej woreczek nie będzie się dobrze trzymał. Starszym dzieciom najwygodniej złapać mocz do plastikowych pojemników (w aptece trzeba zaznaczyć, czy chodzi o sterylny pojemnik, by pobrać mocz na posiew, czy zwykły - na badanie ogólne moczu). Do posiewu można też użyć specjalnego pojemnika z płytką w środku. Taki pojemnik dostaniesz w laboratorium lub kupisz w aptece.
Przed akcją pobierania moczu trzeba dokładnie umyć okolice intymne dziecka. U dziewczynek robi się to w kierunku od cewki moczowej do odbytu. U chłopców należy delikatnie odsunąć napletek i umyć żołądź. Jeśli pobierasz mocz na posiew, okolice intymne dziecka przemyj dodatkowo sterylnym gazikiem z roztworem riwanolu. Po podmyciu trzeba malucha osuszyć czystym ręcznikiem (lub sterylnymi gazikami) i... uzbroić się w cierpliwość.
Niemowlę połóż na przewijaku, otul kocykiem i czekaj na strumień moczu. Możesz je też wziąć na ręce i karmić piersią. Gdy dziecko nasiusia do woreczka, delikatnie odklej go od skóry, zaklej zgodnie z instrukcją i przełóż do zakręcanego pojemnika na mocz.
Starsze dziecko najłatwiej wsadzić do wanny lub kabiny prysznicowej. Możesz lekko odkręcić wodę, bo ten dźwięk prowokuje do siusiania. Najlepszy do badania jest mocz z tzw. środkowego strumienia. Kiedy dziecko zacznie siusiać, odczekaj moment i dopiero wtedy podstaw pojemnik.
Jak rozumieć wyniki
Odczyn - powinien być kwaśny. Zasadowy może świadczyć o dużej liczbie bakterii, bywa jednak także skutkiem zbyt długiego przechowywania próbki w cieple przed oddaniem jej do laboratorium.
Gęstość - u małych dzieci wynosi od 1,004 do 1,030 g/cm3. Wzrasta, gdy mocz zawiera dużo cukru, a także gdy dziecko za mało pije.
Leukocyty - u chłopców norma wynosi do 3, a u dziewczynek do 6 białych krwinek w polu widzenia. Większa liczba świadczy o zakażeniu dróg moczowych (czasem jednak tylko o zanieczyszczeniu próbki wynikającym z niewłaściwego sposobu pobrania).
Erytrocyty - norma wynosi poniżej 2 krwinek czerwonych w polu widzenia. Większa liczba może wskazywać na zakażenie dróg moczowych, zakażenie pęcherza, zapalenie nerek, zakażenie kłębuszków nerkowych.
Białko - jego obecność może świadczyć o stanie zapalnym nerek lub cukrzycy. Czasem białkomocz pojawia się u zdrowych dzieci po wysiłku fizycznym i wtedy nie powinien budzić obaw.
Cukier (glukoza) - jego obecność wskazuje na cukrzycę. Wówczas w moczu mogą pojawić się ciała ketonowe, które świadczą o nieprawidłowych przemianach cukru. Jednak mogą one wystąpić także wtedy, gdy dziecko nie jadło długo, wymiotowało, ma gorączkę.
Wałeczki - najczęściej pojawiają się przy zakażeniach nerek.
Azotany - ich obecność świadczy o zakażeniu bakteryjnym.
Ważne!
Wzmacnianie odporności cz II
Dzieci są bardziej podatne na choroby, bo ich system odpornościowy dopiero dojrzewa. Można jednak, nie czekając na kolejny atak drobnoustrojów, pobudzić go do działania.
Zdrowa dieta, regularny tryb życia, ruch na świeżym powietrzu i nie przegrzewanie dziecka - to typowe zalecenia. Ale jak je wprowadzić w życie, gdy malec ledwo wyjdzie z zapalenia ucha, już ma anginę, a z katarem niemal się nie rozstaje? Przecież brak apetytu i ospałość to jego znaki firmowe.
Nie ma co zmuszać dziecka do tego, na co nie ma ani ochoty ani sił. Lepiej zastanowić się, jak pobudzić do większej aktywności jego osłabiony układ odpornościowy. Zwłaszcza, że niebawem nadejdzie wiosna, co dla uśpionych zimą chorobotwórczych wirusów i bakterii, jest sygnałem, że znów mogą się zacząć się namnażać.
Skuteczna strategia
W naszych ciałach toczy się nieustanna walka dobra ze złem. "Dobre", czyli sprzyjające zdrowiu drobnoustroje działają na korzyść układu odpornościowego nieustannie atakowanego przez "złe", czyli chorobotwórcze wirusy i bakterie. U dorosłego siły są wyrównane, bo organizm jest już zaprawiony w bojach, u dziecka nie. Jego organizm jest bezbronny niczym rekrut. Musi się dopiero wszystkiego nauczyć, nierzadko przechorowując znaczną część roku. W ten sposób powoli nabywa swoistej, czyli skierowanej na konkretne bakterie i wirusy, odporności.
By wspomóc go w tej, na początku, nierównej walce, powinniśmy postarać się zwiększyć jego ogólną odporność.
Jak dobry generał, który widzi, że piechota nie daje rady, więc zmienia strategię i posyła wyspecjalizowane jednostki w pole, tak my możemy uprzedzić kolejny atak choroby, pobudzając w bezpieczny dla dziecka sposób, jego siły obronne. Tak działają szczepionki (dlatego tak ważne jest przestrzeganie kalendarza szczepień) oraz immunostymulatory, substancje (najczęściej pochodzenia roślinnego), które pobudzają układ odpornościowy do samodzielnej, bardziej wydajnej pracy.
Roślinny oręż
Immunostymulatory przyczyniają się do pojawiania w organizmie komórek makrofagów. Atakują one szkodliwe drobnoustroje, przekształcając je w tzw. antygeny, czyli czynniki które po wtargnięciu do organizmu wywołują reakcję odpornościową.
Do najpopularniejszych roślin pobudzających wytwarzanie makrofagów należą jeżówka oraz aloes. Na ich bazie powstało już wiele preparatów. Dla kilkulatka najlepsze będą te w formie syropu. Wybierając konkretny preparat, zwróćmy uwagę od jakiego wieku dziecko może go przyjmować - niektóre możemy podać czterolatkowi, inne dopiero sześciolatkowi. Większość jest dostępna bez recepty i nie wchodzi w interakcję z innymi lekami, nawet antybiotykami. Jednak na wszelki wypadek zawsze informujmy pediatrę, jaki preparat podajemy dziecku. Pamiętajmy przy tym, że tego typu farmaceutyki należy podawać w miarę możliwości na początku przebiegu choroby, bo gdy się już rozwinie, ich skuteczność znacznie spada. Leczenie powinno trwać około 5, 6 dni (na pewno nie dłużej niż 3, 4 tygodnie). Czasem pediatra zaleca, by po podaniu pierwszej, uderzeniowej dawki, zrobić 5-dniową przerwę i ponownie podać lek. Taką krótką kurację można powtórzyć za kilka miesięcy, np. przed spodziewanym spadkiem odporności w sezonie jesienno-zimowym.
Zdrowa dieta, regularny tryb życia, ruch na świeżym powietrzu i nie przegrzewanie dziecka - to typowe zalecenia. Ale jak je wprowadzić w życie, gdy malec ledwo wyjdzie z zapalenia ucha, już ma anginę, a z katarem niemal się nie rozstaje? Przecież brak apetytu i ospałość to jego znaki firmowe. Nie ma co zmuszać dziecka do tego, na co nie ma ani ochoty ani sił. Lepiej zastanowić się, jak pobudzić do większej aktywności jego osłabiony układ odpornościowy. Zwłaszcza, że niebawem nadejdzie wiosna, co dla uśpionych zimą chorobotwórczych wirusów i bakterii, jest sygnałem, że znów mogą się zacząć się namnażać.
Skuteczna strategia
W naszych ciałach toczy się nieustanna walka dobra ze złem. "Dobre", czyli sprzyjające zdrowiu drobnoustroje działają na korzyść układu odpornościowego nieustannie atakowanego przez "złe", czyli chorobotwórcze wirusy i bakterie. U dorosłego siły są wyrównane, bo organizm jest już zaprawiony w bojach, u dziecka nie. Jego organizm jest bezbronny niczym rekrut. Musi się dopiero wszystkiego nauczyć, nierzadko przechorowując znaczną część roku. W ten sposób powoli nabywa swoistej, czyli skierowanej na konkretne bakterie i wirusy, odporności.
By wspomóc go w tej, na początku, nierównej walce, powinniśmy postarać się zwiększyć jego ogólną odporność.
Jak dobry generał, który widzi, że piechota nie daje rady, więc zmienia strategię i posyła wyspecjalizowane jednostki w pole, tak my możemy uprzedzić kolejny atak choroby, pobudzając w bezpieczny dla dziecka sposób, jego siły obronne. Tak działają szczepionki (dlatego tak ważne jest przestrzeganie kalendarza szczepień) oraz immunostymulatory, substancje (najczęściej pochodzenia roślinnego), które pobudzają układ odpornościowy do samodzielnej, bardziej wydajnej pracy.
Roślinny oręż
Immunostymulatory przyczyniają się do pojawiania w organizmie komórek makrofagów. Atakują one szkodliwe drobnoustroje, przekształcając je w tzw. antygeny, czyli czynniki które po wtargnięciu do organizmu wywołują reakcję odpornościową.
Do najpopularniejszych roślin pobudzających wytwarzanie makrofagów należą jeżówka oraz aloes. Na ich bazie powstało już wiele preparatów. Dla kilkulatka najlepsze będą te w formie syropu. Wybierając konkretny preparat, zwróćmy uwagę od jakiego wieku dziecko może go przyjmować - niektóre możemy podać czterolatkowi, inne dopiero sześciolatkowi. Większość jest dostępna bez recepty i nie wchodzi w interakcję z innymi lekami, nawet antybiotykami. Jednak na wszelki wypadek zawsze informujmy pediatrę, jaki preparat podajemy dziecku. Pamiętajmy przy tym, że tego typu farmaceutyki należy podawać w miarę możliwości na początku przebiegu choroby, bo gdy się już rozwinie, ich skuteczność znacznie spada. Leczenie powinno trwać około 5, 6 dni (na pewno nie dłużej niż 3, 4 tygodnie). Czasem pediatra zaleca, by po podaniu pierwszej, uderzeniowej dawki, zrobić 5-dniową przerwę i ponownie podać lek. Taką krótką kurację można powtórzyć za kilka miesięcy, np. przed spodziewanym spadkiem odporności w sezonie jesienno-zimowym.
Pomocne kwasy
W przerwach między podawaniem silnie działających wyciągów roślinnych można ratować się tranem. Zawarte w nim nienasycone kwasy omega-3 i omega-6 także wpływają korzystnie na podniesienie odporności dziecka. Nie ma przeciwwskazań, żeby podawać tran przez dłuższy czas - jego działanie nie jest tak pobudzające jak biostyminy (wyciągu z aloesu) czy echinacei (jeżówki purpurowej), ale - właśnie na dłuższą metę - równie skuteczne. Tran ma też tę zaletę, że mogą go przyjmować nawet niemowlęta.
Co dla malucha?
Chorowitemu roczniakowi czy dwulatkowi, któremu nie możemy jeszcze podać preparatu immunostymulującego, oprócz tranu pomóc może picie mleka modyfikowanego, które ma w swoim składzie kwasy LCPUFA (omega-3, omega-6), probiotyki - "dobre" bakterie, prebiotyki - oligosacharydy podobne do tych, jakie występują w kobiecym mleku lub kombinacje obu (symbiotyki). Zwiększają one liczbę "dobrych" drobnoustrojów w jelitach, które są ważnym stymulatorem układu odpornościowego.
Rośliny do zadań specjalnych
Pod różnymi handlowymi nazwami znajdziesz w aptece wiele preparatów, które w swoim składzie mają jeżówkę lub aloes, lub wyciągi z obu tych roślin równocześnie. Obie doskonale wzmacniają odporność przede wszystkim na infekcje górnych dróg oddechowych. Aloes dodatkowo usprawnia przemianę materii i działa przeczyszczająco.
W przerwach między podawaniem silnie działających wyciągów roślinnych można ratować się tranem. Zawarte w nim nienasycone kwasy omega-3 i omega-6 także wpływają korzystnie na podniesienie odporności dziecka. Nie ma przeciwwskazań, żeby podawać tran przez dłuższy czas - jego działanie nie jest tak pobudzające jak biostyminy (wyciągu z aloesu) czy echinacei (jeżówki purpurowej), ale - właśnie na dłuższą metę - równie skuteczne. Tran ma też tę zaletę, że mogą go przyjmować nawet niemowlęta.
Co dla malucha?
Chorowitemu roczniakowi czy dwulatkowi, któremu nie możemy jeszcze podać preparatu immunostymulującego, oprócz tranu pomóc może picie mleka modyfikowanego, które ma w swoim składzie kwasy LCPUFA (omega-3, omega-6), probiotyki - "dobre" bakterie, prebiotyki - oligosacharydy podobne do tych, jakie występują w kobiecym mleku lub kombinacje obu (symbiotyki). Zwiększają one liczbę "dobrych" drobnoustrojów w jelitach, które są ważnym stymulatorem układu odpornościowego.
Rośliny do zadań specjalnych
Pod różnymi handlowymi nazwami znajdziesz w aptece wiele preparatów, które w swoim składzie mają jeżówkę lub aloes, lub wyciągi z obu tych roślin równocześnie. Obie doskonale wzmacniają odporność przede wszystkim na infekcje górnych dróg oddechowych. Aloes dodatkowo usprawnia przemianę materii i działa przeczyszczająco.
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Irminka troszke lepiej
Witam was Irminka ma się lepiej troszkę byliśmy w piątek u naszej pani doktor i okazało się że przez wcześniejszego lekarza została źle zdiagnozowana o Irminka ma anginę ropną .Tamte antybiotyki kazała nam odstawić i mamy nowy ,który dzisiaj skończyliśmy .Widać od razu poprawę bo wcześniej nam się na śpiku od kaszlu dusiła ale teraz jest lepiej. Mieliśmy w planach ją zaszczepić ale ,nie udało nam się bo Irminka się rozchorowała .Wiec teraz musimy odczekać jakiś czas i może nam się uda ją zaszczepić .Później jeszcze coś napisze a na razie uciekam do smerfów. kochani sporo nam brakuje na zbiórce . http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince
Do końca 153 dni 15 godzin
Brakuje: 3 687,12 zł
Pomogło: 6 osób
Pomogło: 6 osób
312,88 zł (7,82%) na dalsze leczenie Irminki :)))))))) dzięki wam może to się udać .
wtorek, 23 kwietnia 2013
Irminka chora
Witam was kochani Irmina nam się rozchorowała teraz śpi,gorączka, katar jak z kranu za długo nacieszyliśmy się ,że zdrowa aż niecałe 2 tyg była zdrowa . my dalej działamy z apelami i wysyłamy listy jest to po 20 sztuk bo brakuje nam znaczków:(((( ale pomału damy rade .Kochani zapraszamy do pomocy na zbiórce dla Irminki http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince
Do końca 159 dni 12 godzin 50 minut
312,88 zł (7,82%) zbiórka stoi w miejscu niedługo się konczy a my nadal tyle samo do zebrania mamy . zrobiłam 300 kserokopi apeli .wczorej siedziałam do póznej nocy i składałam .Jeszcze koperty zostanie wypisać ale czy to coś da wysyłam apele i od roku marnie .Dnia trochę mi ostatnio brakuje i póżno chodze spać o tyle dobrze ,że Irminka w nocy w miare ładnie śpi.
piątek, 19 kwietnia 2013
Irminka po zabiegu
Witam was kochani,wróciliśmy wczoraj z poznania bo Irminka miała we wtorek zabieg poszeżania tętnicy plucnej ale niestety zabieg do końca się nie powiódł.Dzisiaj byłam na konsultacji u naszego kardiologa niestety dobrze nie jest tetnica się nie chce poszeżyc i poczekamy kilka miesięcy narazie mamy serducho mamy do obserwacji.Być może czeka nas operacja Irminka ma wstawionego balona ale to może nie pomóc .Sprawa Irminki serduszka wygląda kiepsko .Myślałam ,że ten zabieg coś pomoże ,ale niestety nie.
Wizyta w sierpniu wszystko pokaze czy trzeba operować serducho naszej iskierki
Wizyta w sierpniu wszystko pokaze czy trzeba operować serducho naszej iskierki
Do końca 163 dni 5 godzin 35 minut
Brakuje: 3
687,12 zł
Pomogło: 6 osób
Pomogło: 6 osób
sobota, 13 kwietnia 2013
Po malutku
Witam was ,po malutku szykujemy się na zabieg w poniedziałe jędziemy do poznania jakaś jestem spokojna , zabieg odbędzie się we wtorek i mam nadzieję że obędzie się bez komplikacji. Irminka śpi marudziła cała noc ,ja też jakoś nie mogłam spać ,ale z trudem usnełyśmy obydwie .Przypominamy o zbiórce Irminki http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince
Do końca 169 dni 9 godzin 40 minut
Brakuje: 3
687,12 zł
Pomogło: 6 osób
Pomogło: 6 osób
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Nowe wieści
Kochani dzisiaj dostaliśmy ,dobra wiadomość Irminka jedzie w poniedziałek na zabieg trzymajcie kciuki .Mam nadzieje ,że tym razem sie uda:)))))


zrobiliśmy kilka kopert, z wizerunkiem Irminki . DZIĘKUJEMY ZA WPŁATE NA ZBIÓRKE http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince


zrobiliśmy kilka kopert, z wizerunkiem Irminki . DZIĘKUJEMY ZA WPŁATE NA ZBIÓRKE http://dobryuczynek.info/zbiorka/29,pomoc-irmince
Do końca 174 dni 2 godziny 32 minuty
Brakuje: 3
687,12 zł
Pomogło: 6 osób
Pomogło: 6 osób
DZIĘKI WAM JEST CORAZ MNIEJ DO ZEBRANIA
piątek, 5 kwietnia 2013
skaleczony paluszek
WITAM WAS CO TAM U NAS? IRMINKA SKALECZYŁA PALUSZKA I ZACZOL ROPIEĆ ZROBIŁ SIĘ STRUPEK .TROCHE ZACZOŁ ROPIEĆ I ROBIMY OKŁADY Z RIVANOLU .TAK PO ZA TYM TO NARAZIE BEZ KASZLU I KATARU CO BARDZO MNIE CIESZY I MAM NADZIEJE ,ŻE DO ZABIEGU WYTRZYMA . KOCHANI ZBIERAMY ZNACZKI DLA IRMINKI JEŚLI KTOŚ BY CHCIAŁA PRZEKAZAC IRMINCE ZNACZKI BEDZIEMY WDZIĘCZNI:)))))))))) MASA APELI JEST DO WYSŁANIA.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































